Wciąż smaruję nim powieki i okolice oczu, nakładając grubą warstwę na noc. Podobnie robię z dłońmi. Rano są one świetnie nawilżone i mięciutkie. Czasem stare, sprawdzone produkty, okazują się najlepsze...
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Podrażnione oczy - mój problem rozwiązany
Nie tak dawno borykałam się z problemem podrażnionych oczu, a konkretnie powiek. Do dziś nie wiem, co było powodem tak ostrej reakcji skóry. Podejrzewam, że przyczyniły się do tego cienie do powiek, ale prawdę mówiąc od dawna używam tych samych i wcześniej nic się nie działo. W każdym razie moje powieki były czerwone, suche, z odstającymi skórkami. Próbowałam różnych kremów i maści, lecz zazwyczaj każdy specyfik powodował, że oczy jeszcze bardziej mnie piekły i swędziały. Na szczęście udało mi się trafić na odpowiedni produkt, który w 2-3 dni doprowadził moje powieki do rewelacyjnego stanu. Moim ratunkiem okazał się stary i sprawdzony krem NIVEA.
sobota, 4 kwietnia 2015
Brwi z Essence
O mankamentach urody mówimy dosyć niechętnie. Często jest to powód naszych kompleksów czy wstydu. Jak wiadomo, każdy ma coś, co mu doskwiera, przeszkadza czy irytuje. Jedni się do tego przyznają a drudzy nie. Makijaż wykonujemy po to, aby coś ukryć, udoskonalić lub podkreślić. I nie ma w tym nic złego. Ja również mam kilka uwag, co do swojego wyglądu. Niestety na niektóre z nich nie mam zbyt dużego wpływu - i tu właśnie wspomagam się technikami makijażowymi. Do tej kategorii z pewnością mogę zaliczyć swoje brwi. Niestety natura nie obdarzyła mnie regularnymi, symetrycznymi brwiami, którymi mogłabym się pochwalić. Tutaj wspomagam się zestawem do stylizacji brwi od Essence.
Komplet dwóch cieni (jasno i ciemnobrązowy) idealnie nadaje się do mojego naturalnego koloru włosków. Poza tym efekt można stopniować i cieniować. Zestaw kosztuje niecałe 10 zł, przy czym jest bardzo, bardzo wydajny. Trwałość mnie zaskoczyła - makijaż brwi wykonany rano utrzymuje się przez cały dzień - nie ściera się, nie blednie. Do kompletu dołączony jest mały pędzelek, ale osobiście z niego nie korzystam. Myślę, że jest to nieudany element całości, podobnie jak dosyć kruche i opakowanie produktu. Ale cóż, liczy się sam produkt, a nie jego oprawa. Za 10 zł jestem jak najbardziej na TAK.
Efekt:
Komplet dwóch cieni (jasno i ciemnobrązowy) idealnie nadaje się do mojego naturalnego koloru włosków. Poza tym efekt można stopniować i cieniować. Zestaw kosztuje niecałe 10 zł, przy czym jest bardzo, bardzo wydajny. Trwałość mnie zaskoczyła - makijaż brwi wykonany rano utrzymuje się przez cały dzień - nie ściera się, nie blednie. Do kompletu dołączony jest mały pędzelek, ale osobiście z niego nie korzystam. Myślę, że jest to nieudany element całości, podobnie jak dosyć kruche i opakowanie produktu. Ale cóż, liczy się sam produkt, a nie jego oprawa. Za 10 zł jestem jak najbardziej na TAK.
Efekt:
Zastanawiam się nad wykonaniem w przyszłości makijażu permanentnego brwi metodą włoskowo-cieniową. Niestety na taką przyjemność trzeba przeznaczyć koło 1000 zł (zabieg wykonany przez profesjonalistę). Namiary na taką osobę mam, ale na razie zabieg ten musi poczekać aż będę cierpieć na nadmiar gotówki ;p
poniedziałek, 30 marca 2015
Paznokcie żelowe - delikatnie i z klasą
Przyszedł czas, aby odświeżyć swoje paznokcie. Z uwagi na zbliżającą się Wielkanoc, umówiłam się dużo wcześniej na wizytę do nowej osoby - dziewczyny, która wykonuje paznokcie u siebie w domu. Przyznam, że to był strzał w dziesiątkę. Odwiedziłam wiele salonów w swoim mieście, ale jakoś nigdy do żadnego nie wracałam. Pani Alicja, która wykonała profesjonalnie usługę była nie tylko kompetentna, ale również bardzo sympatyczna i życzliwa. Takich ludzi naprawdę miło jest poznawać... I choć na fotelu spędziłam niemal trzy godziny, to nie nudziłam się ani przez chwilę. Pani Alicja bardzo dokładnie wykonała uzupełnienie mojego żelu. A efekt, cóż - same zobaczcie...
Według mnie nie mogło być lepiej - schludnie, pastelowo i delikatnie. Za zabieg zapłaciłam 70 zł także cena jest jak najbardziej adekwatna do jakości usługi. Dla osób z okolic Wołomina polecam - Pink Design Stylizacja Paznokci
Według mnie nie mogło być lepiej - schludnie, pastelowo i delikatnie. Za zabieg zapłaciłam 70 zł także cena jest jak najbardziej adekwatna do jakości usługi. Dla osób z okolic Wołomina polecam - Pink Design Stylizacja Paznokci
piątek, 27 marca 2015
W pastelowych kolorach
U mnie zmiany - i to sporo zmian. Jedną z nich jest zmiana kolorystyki. O ile kiedyś podobały mi się zdecydowane, intensywne kolory takie jak fuksja, granat, czerń, czerwień, o tyle teraz przerzuciłam się na typowo pastelowe barwy. Nie tylko przedmioty w domu, ale również moja garderoba zaczęły nabierać dosyć cukierkowej kolorystki. Nie uważam, że jest to przesadzone, wręcz przeciwnie - doskonale się czuję w takim otoczeniu. Biel, delikatny błękit, pudrowy róż, wyblakła żółć oraz stonowana mięta wprawiają mnie w zachwyt. Oto niektóre z moich inspiracji i elementów, dzięki którym wszystko, co wokół mnie nabiera słodkości. A biorąc pod uwagę fakt, iż uwielbiam różnego rodzaju łakocie - to zapewne połaszczę się na te nietuczące przyjemności...
Po kliknięciu na zdjęcie, link przeniesie Was do strony źródłowej.
Ostatnio wzbogaciłam mój pokój o nowe biurko i chciałabym urządzić swój biurowy, pastelowy kącik. Oto moje inspiracje...
Po kliknięciu na zdjęcie, link przeniesie Was do strony źródłowej.
Ostatnio wzbogaciłam mój pokój o nowe biurko i chciałabym urządzić swój biurowy, pastelowy kącik. Oto moje inspiracje...
Jak wspomniałam zmiany zagościły także w garderobie. Takie pastelowe stylizacje nasuwają wiele rozwiązań. Poza tym liczne dodatki także w pastelach...
W przyszłym tygodniu wybieram się na uzupełnienie moich paznokci żelowych. Szykuje się zmiana koloru, a pozostając w temacie pasteli oto kilka pomysłów, które chętnie widziałabym na swoich pazurkach.
Myślę, że ten post idealnie rozświetlił nieco dzisiejszą szarą, pochmurną i deszczową pogodę (bynajmniej w okolicach Warszawy) ;D
piątek, 13 marca 2015
Paznokcie żelowe - jednak jestem na TAK
Moje okupione bólem paznokcie wytrzymały 2,5 tygodnia - myślę, że spokojnie dałyby radę dobrnąć do 3 tygodni jednak widok odrostów zaczął mi już przeszkadzać. Zapisałam się na uzupełnienie żelu i zmianę koloru. Udałam się w tym celu do nowo otwartego atelier w moim rodzinnym mieście. Tym razem nic nie czułam - żadnego bólu, szczypania czy uczucia ściągnięcia podczas wkładania dłoni do lampy. Z efektu jestem bardzo zadowolona i teraz wiem, że żel na paznokciach może być fajnym i przyjemnym rozwiązaniem.
Po neutralnym beżu zdecydowałam się na intensywny róż. Świetny kolor - idealnie się komponuje z pastelowymi dodatkami, na jakie mam ostatnio fazę. Całość urozmaica czarny wzorek, przypominający mi delikatną koronkę. Jestem bardzo usatysfakcjonowana efektem finalnym.
Po neutralnym beżu zdecydowałam się na intensywny róż. Świetny kolor - idealnie się komponuje z pastelowymi dodatkami, na jakie mam ostatnio fazę. Całość urozmaica czarny wzorek, przypominający mi delikatną koronkę. Jestem bardzo usatysfakcjonowana efektem finalnym.
piątek, 6 marca 2015
Z działu "słowa, słowa, słowa..."
Bywają takie momenty w życiu, gdy człowiek zatrzymuje się i przerywa krótkim westchnieniem pęd codziennego życia. W takich chwilach czuję, jakbym patrzyła na swoje życie z boku. To pomaga. Można spojrzeć z dystansu i na trzeźwo na pewne sprawy. Od razu czuję ulgę w takich chwilach, gdy uświadamiam sobie, że wszelkie problemy życia codziennego - jego złośliwości i psikusy, nie są aż tak olbrzymie jak mogłoby mi się wydawać. To dziwny stan. Nie nazwałabym tego lekceważeniem czy obojętnością, ale dystansem, który pomaga odnaleźć się w trudnej chwili. Dzięki niemu nie popadam w marazm, poczucie słabości czy zwątpienia. Na nim zaczynam budować siłę, która ma mi pozwolić uporać się z danym problemem. To z jego pomocą podczas złej passy, staram się szukać dobrych doświadczeń, wspomnień, działań, jakie są niezbędne do podźwignięcia się.
Czasem, gdy człowiek staje się bezradny wobec jakiś spraw, lepiej jest osiągnąć stan spokoju i lekkiego wycofania, niż toczyć walkę z wiatrakami. Nie oznacza to oczywiście porażki, a jest jedynie sposobem radzenia sobie. Każdy ma swój. Taka refleksja, którą fajnie oddaje klimat następującej piosenki...
Czasem, gdy człowiek staje się bezradny wobec jakiś spraw, lepiej jest osiągnąć stan spokoju i lekkiego wycofania, niż toczyć walkę z wiatrakami. Nie oznacza to oczywiście porażki, a jest jedynie sposobem radzenia sobie. Każdy ma swój. Taka refleksja, którą fajnie oddaje klimat następującej piosenki...
poniedziałek, 2 marca 2015
Paznokcie żelowe po raz pierwszy
Dotychczas mogłam się pochwalić jedynie doświadczeniem posiadania paznokci wykonanych metodą hybrydową. Ostatnio jednak pokusiłam się o paznokcie żelowe. De facto poszłam za namową mojego narzeczonego, który z uwagi na to, że jest człowiekiem bardzo drobiazgowym - pamiętał jak kiedyś wspominałam o chęci wypróbowania tejże metody. Umówiłam się na wizytę na piątkowy wieczór - dobra rada dla panów - jeśli nie chcecie słuchać narzekania swoich kobiet gdy wychodzicie wieczorem z kolegami na piwo, wyślijcie swoją damę do salonu kosmetycznego. Gwarantuję, że po takim wieczorze każda dziewczyna będzie bardzo zadowolona ;) Mój Piotrek też skorzystał z okazji i wyszedł na piwo, a ja ochoczo pojechałam do salonu piękności.
Wszystko przebiegało bardzo fajnie dopóki nie włożyłam palca pod lampę. Nie wiedziałam, że paznokieć może aż tak boleć. Przy metodzie hybrydowej czułam delikatne pieczenie przez pierwszych kilka sekund. Tutaj mogę śmiało powiedzieć o bólu. Pani przyznała, że zapomniała mi powiedzieć, iż podczas utwardzania w lampie może mnie palec lekko piec. Ale czy aż tak? Zrobiło mi się gorąco - jakby ktoś zdzierał mi płytkę z paznokcia. Ból był nie do zniesienia, ale jakoś przetrzymałam dziesięć takich uderzeń. Na koniec zrobiło mi się jednak słabo i musiałam poprosić o szklankę wody. Przez cały wieczór czułam dyskomfort, bo paznokcie pulsowały i lekko szczypały. Rano wszystko wróciło do normy. Wyczytałam jednak, iż jeśli przy zakładaniu paznokci żelowych płytka paznokcia zostanie źle przygotowana, tj. zbyt spiłowana powierzchnia, niewłaściwie wycięte skórki, zbyt gruba warstwa kładzionego żelu, to właścicielki wrażliwych, kruchych paznokci również odczuwały ból. Nie zniechęciło mnie to do metody żelowej, ale na pewno uczuliło na kompetencję kosmetyczek....
Paznokcie jednak bardzo ładnie się prezentują. Wybrałam beżowy kolor i delikatne, świecące zdobienia. Myślę, że taki wzór idealnie sprawdzi się przy każdej stylizacji.
Wszystko przebiegało bardzo fajnie dopóki nie włożyłam palca pod lampę. Nie wiedziałam, że paznokieć może aż tak boleć. Przy metodzie hybrydowej czułam delikatne pieczenie przez pierwszych kilka sekund. Tutaj mogę śmiało powiedzieć o bólu. Pani przyznała, że zapomniała mi powiedzieć, iż podczas utwardzania w lampie może mnie palec lekko piec. Ale czy aż tak? Zrobiło mi się gorąco - jakby ktoś zdzierał mi płytkę z paznokcia. Ból był nie do zniesienia, ale jakoś przetrzymałam dziesięć takich uderzeń. Na koniec zrobiło mi się jednak słabo i musiałam poprosić o szklankę wody. Przez cały wieczór czułam dyskomfort, bo paznokcie pulsowały i lekko szczypały. Rano wszystko wróciło do normy. Wyczytałam jednak, iż jeśli przy zakładaniu paznokci żelowych płytka paznokcia zostanie źle przygotowana, tj. zbyt spiłowana powierzchnia, niewłaściwie wycięte skórki, zbyt gruba warstwa kładzionego żelu, to właścicielki wrażliwych, kruchych paznokci również odczuwały ból. Nie zniechęciło mnie to do metody żelowej, ale na pewno uczuliło na kompetencję kosmetyczek....
Paznokcie jednak bardzo ładnie się prezentują. Wybrałam beżowy kolor i delikatne, świecące zdobienia. Myślę, że taki wzór idealnie sprawdzi się przy każdej stylizacji.
Dzisiaj mija 10 dni od wykonania paznokci. Myślę, że śmiało wytrzymają kolejne 10 dni.
sobota, 21 lutego 2015
Praktyczny i pomysłowy - czyli jaki prezent dla mężczyzny?
Dzisiaj dzień niezwykły, bo to dwudzieste siódme urodziny mojego narzeczonego. Z tego właśnie powodu po raz kolejny stanęłam w obliczu wyzwania, jakim jest kupienie odpowiedniego prezentu. Z uwagi na to, że kupno dobrego upominku dla mężczyzny nie należy do zadań łatwych, postanowiłam temu właśnie zagadnieniu poświęcić dzisiejszy post. Starałam się zebrać wszystkie moje dotychczasowe pomysły i nowe koncepcje, które przyszły mi do głowy. Każdy facet wymaga, aby prezent był przede wszystkim praktyczny a przy tym pomysłowy. Niestety schody zaczynają się wówczas, gdy mężczyzna jest bardzo wybredny albo wtedy, gdy w zasadzie ma już wszystko. Kupno kolejnego zegarka, książki czy koszuli zawsze się sprawdzi, lecz niejednokrotnie chciałoby się postawić na coś mniej standardowego. W internecie jest oczywiście mnóstwo inspiracji, ale mimo wszystko ja dokładam własne - może dla kogoś okażą się pomocne.
ODZIEŻ, BIELIZNA I DODATKI
- koszula - standard zawsze mile widziany
- kalesony - np. termoizolacyjne
- koszulka sportowa do treningu
- sweter lub bluza - co kto woli
- czapka
- elegancki szalik/komin
- stylowe rękawiczki
- zawsze pożądane skarpetki lub majtki/bokserki
- skórzany pasek do spodki
- zegarek sportowy, monitorujący pracę serca, liczbę spalonych kalorii, czas treningu
AKCESORIA SAMOCHODOWE
- uchwyt na kubek do samochodu
ODZIEŻ, BIELIZNA I DODATKI
- koszula - standard zawsze mile widziany
- kalesony - np. termoizolacyjne
- koszulka sportowa do treningu
- sweter lub bluza - co kto woli
- czapka
- elegancki szalik/komin
- stylowe rękawiczki
- zawsze pożądane skarpetki lub majtki/bokserki
- skórzany pasek do spodki
- zegarek sportowy, monitorujący pracę serca, liczbę spalonych kalorii, czas treningu
AKCESORIA SAMOCHODOWE
- uchwyt na kubek do samochodu
- wieszak samochodowy na koszulę/marynarkę
- mata/pokrowiec na fotel kierowcy (ewentualnie z funkcją
masażu)
- rozgałęziacz do auta na USB
- słuchawki bezprzewodowe
- nawigacja GPS
- lokalizator kluczy dla zapominalskich
DO MIESZKANIA/POKOJU
- cyfrowa ramka na zdjęcia
- ramka na zdjęcia z wydrukowanym przez Was napisem
- zestaw narzędzi
- latarka
- waga elektroniczna dla osób dbających o linię
- cooler do alkoholu
- imprezowe kieliszki do wódki
- ulubiony alkohol (warto pokusić się o coś nietuzinkowego –
lepsze wino, paroletnią whisky itp.)
- zaskakujący kubek (np. zmieniający nadruk pod wpływem
ciepła)
- zegarek z budzikiem, datą i wyświetlaczem LCD (styl, kształt
i kolorystyka może być dobrana pod wystrój pokoju/mieszkania naszego faceta lub
pod jego hobby)
- dobry kubek termiczny lub nieduży termos
- organizer do pokoju/mieszkania na klucze, pocztę, dokumenty
lub praktyczny organizer na biurko
- unikalna kawa lub herbata
DO OSOBISTEGO UŻYTKU
- etui/pokrowiec na telefon, tablet lub laptop
- łańcuszek z zawieszką (połowa serduszka bądź krzyżyk)
- ulubiony smakołyk
- karnet na siłownię/basen
- voucher na jakąś ekstramalną przygodę, np. jazda luksusowym
samochodem, degustacja whisky, paintball itp.
- pendrive z nagranymi ulubionymi filmami lub nowościami z
ulubionego gatunku filmowego (możliwa także opcja z ulubioną muzyką)
- zestaw kosmetyków (warto kupić coś nowego a jednocześnie polecanego
przez innych mężczyzn – może akcesoria do stylizacji włosów, krem do rąk,
pomadka dla mężczyzn, zestaw do golenia)
- scyzoryk
- trymer do nosa i uszu
- walizka dla podróżujących, sportowa torba lub teczka dla
zapracowanych
- kalendarz lub notatnik dla zorganizowanych
- brelok z Twoim imieniem bądź jakimś znaczącym dla niego
symbolem/napisem
- gra PS/XBOX do gry wieloosobowej
- okulary przeciwsłoneczne
A tak prezentują się tegoroczne, urodzinowe i walentynkowe podarunki ode mnie:
Mam nadzieję, że coś z powyższej listy okaże się przydatne. Powodzenia w czekających Was wyborach prezentowych ;)
czwartek, 22 stycznia 2015
Sałatka z selerem i szynką
W miniony weekend gościłam w mieszkaniu siostrę z rodziną. Z tego powodu od rana krzątałam się po kuchni. Postanowiłam zrobić też jakąś nową sałatkę i w oparciu o internetowe znaleziska, wykombinowałam pyszną, orzeźwiającą sałatkę. Oto przepis dla ciekawych:
1 puszka kukurydzy
1/2 puszki ananasa
10-15 dag szynki z indyka
1 puszka selera konserwowego
1/2 małego słoika majonezu
pieprz i sól (wedle uznania)
Mieszamy i mamy prostą, szybką i smaczną sałatkę...
1 puszka kukurydzy
1/2 puszki ananasa
10-15 dag szynki z indyka
1 puszka selera konserwowego
1/2 małego słoika majonezu
pieprz i sól (wedle uznania)
Mieszamy i mamy prostą, szybką i smaczną sałatkę...
wtorek, 16 grudnia 2014
Dieta - druga relacja
Moja dieta trwa już ponad miesiąc. Jestem z siebie dumna, bo przez cały ten czas mimo ogromnej pokusy nie sięgnęłam po żadne słodycze! To nieprawdopodobne, ponieważ jestem wielkim łasuchem i uwielbiam słodkości. Ciągnie mnie do nich, ale myśl, że podczas Świąt Bożego Narodzenia pozwolę sobie na małe, słodkie pyszności jest dla mnie motywująca. Oczywiście po Świętach wracam do swoich zdrowych zasad żywieniowych.
Czas na kolejne - drugie podsumowanie moich zmagań. Moja waga początkowa wynosiła 70,5 kg. Po dwóch tygodniach zbiłam ją do około 68-67,5 kg. Ostatnią wizytę u dietetyczki miałam w piątek, tj. 12 grudnia 2014 r. i waga pokazała, że spadł kolejny kilogram. Przed chwilą stanęłam na domową wagę i wyświetliła się liczba 66,5 kg. Po kolejnej analizie masy ciała u dietetyczki okazało się, że poziom wody w moim organizmie wzrósł i oscyluje w granicach 60%. Zawartość tkanki tłuszczowej spadła i teraz wynosi około 15%. Wskaźnik BMI wykazuje górną granicę normy. Niestety pomiary te są lekko zakłamane właśnie przez zbyt dużą ilość wody. Oczywiście gromadzenie się jej w moim ciele jest nieuniknione z powodu marskości wątroby. Mimo iż nie używam soli, staram się dużo pić i ruszać, to ona wciąż się utrzymuje. Powróciłam do łykania tabletek moczopędnych, których głównym zadaniem jest zbicie poziomu wody. De facto nic więcej w tym kierunku nie mogę zrobić.
Warto nadmienić, że podczas trzeciego i czwartego tygodnia diety dołożyłam aktywność fizyczną. Zapisałam się na siłownię i uczęszczam tam przynajmniej 3 razy w tygodniu po 1 - 1,5 h. Oczywiście nie wykonuję jakiś przeciążających ćwiczeń - zależy mi na wyrobieniu lepszej kondycji i ujędrnieniu ciała. Z ćwiczeniami muszę jednak bardzo uważać i mieć na uwadze przede wszystkim swoje zdrowie. Ograniczam się jedynie do bieżni (szybki marsz), rowerku i ćwiczeń na łydki, uda i pośladki. Podczas piątkowej wizyty u dietetyczki - okazało się podczas pomiarów, że w talii straciłam 3 cm a w udach 2 cm. Obwód klatki piersiowej i biustu się nie zmienił, ale z tego jestem akurat zadowolona ;) Na koniec wizyty otrzymałam dietetyczne wersje wigilijnych potraw także jeśli ktoś byłby zainteresowany jakimś konkretnym daniem to mogę się podzielić.
Ciąg dalszy nastąpi...
Subskrybuj:
Posty (Atom)



.jpg)










