Podejrzewam, że nie tylko ja należałam do grona osób, które dość intensywnie poszukiwały odpowiednich perfum dla siebie. Często gościłam w sklepach takich jak Douglas czy Sephora, aby poświęcić chwilę na zapachową weryfikację olbrzymiej ilości kolorowych flakoników. Oczywiście konsultacje z paniami pracującymi we wspomnianych perfumeriach okazały się zbędne i pomimo ich niewyczerpanej cierpliwości, odchodziłam z niczym.
Jednak spodobały mi się ostatnio perfumy Michael Kors Sexy Amber, które miałam okazję powąchać. Ta nowa przyjemność miała mnie kosztować około 240 zł za 30 ml (50 ml - 320 zł, 100 ml - 430 zł). Nie lubię jednak podejmować decyzji ad hoc, zatem poddałam tą propozycję pod rozwagę i nadal szukałam czegoś odpowiedniego dla siebie. I tak trafiłam na perfumy Calvina Kleina In2U, o których kiedyś też było dosyć głośno. Zapach choć nie należy do półki "TOP" czy "Nowości" wzbudził moją fascynację. Za 100 ml zapłaciłam około 130 zł i nie żałuję wydanych pieniędzy. Nie umiem opisywać zapachów także nawet nie będę tego próbować. Myślę, że te perfumy są znane większości z Was, a dla osób, które nie miały wcześniej zapachowej styczności z tym cudeńkiem zaznaczę jedynie, iż nuty zapachowe tu zawarte to: liście czarnej porzeczki, grejpfrut, bergamotka, orchidea, kaktus, wanilia, drzewo cedrowe.
Całość tworzy świeżą, kobieco-dziewczęcą woń o lekkim, lecz seksownym charakterze. Zapach utrzymuje się bardzo dobrze 6-8 godzin. Podoba mi się to, że jest on wyczuwalny przy ciele nie obciążając tym samym otoczenia wokół nas. Nie jest zatem dominujący czy nachalny. To mi się w nim bardzo podoba.
Bardzo się cieszę, że znalazłam zapach dla siebie, z którym mogę się utożsamiać. A Wy, macie swoje ulubione perfumy czy nadal takich poszukujecie?