Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trądzik - kuracja i leczenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trądzik - kuracja i leczenie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 sierpnia 2013

Trądzik vs. ja

Na początku czerwca pisałam Wam o poprawie stanu mojej skóry. Jak wspominałam, zrezygnowałam z kolejnych, bezowocnych wizyt u dermatologów, przestałam chodzić co miesiąc na oczyszczanie twarzy do gabinetu kosmetycznego, odstawiłam stosowane dotychczas antybiotyki, które nie przynosiły żadnych efektów, odstawiłam produkty zawierające kakao, ograniczyłam ostre przyprawy. Rezultat? Moja cera nadal wygląda rewelacyjnie. Stosuję jedynie dobre kosmetyki do codziennej pielęgnacji - oczyszczania, nawilżania i lekkiego złuszczania. Na mojej twarzy nie pojawiają się już ropne krosty, bolesne wykwity, podskórne bulwy. Niestety liczne przebarwienia i głębokie blizny są wciąż aktualnym problemem, ale tak jak wspominałam już niejednokrotnie - być może we wrześniu lub październiku udam się na drugi w moim życiu zabieg laserowego usuwania potrądzikowych defektów skóry.

Tak wyglądała moja skóra pod koniec lutego 2013 (wybaczcie za słabą jakość zdjęć)

A tak moja skóra wygląda dzisiaj, tj. początek sierpnia 2013

Osobiście widzę i czuję kolosalną różnicę. Nawet częściej wychodzę z domu bez makijażu. Czasem nawet zapominam, że go nie mam na twarzy. Kiedyś ciągle towarzyszyło mi wrażenie, że wszyscy się na mnie dziwnie patrzą z powodu złego wyglądu - obecnie łatwiej jest mi wyjść do ludzi z podniesioną głową a nie ze spuszczonym wzrokiem. 

Postaram się, aby fotorelacje obrazujące stan mojej skóry pojawiały się częściej byście mogły śledzić dalszy ciąg mojej walki o piękną buźkę ;)

środa, 19 czerwca 2013

Codzienna pielęgnacja

Z uwagi na znaczną poprawę stanu mojej cery postanowiłam umieścić post dotyczący obecnej, codziennej pielęgnacji mojej twarzy. Aktualnie nie stosuję żadnych antybiotyków zewnętrznych ani wewnętrznych. Odstawiłam również takie preparaty jak Benzacne czy Acnederm. Locacid oraz Skinoren także stoją zamknięte w szafce. A oto produkty, do których się ograniczyłam:

Od lewej...
- dwufazowy płyn do demakijażu Ziaja (recenzja);
- balsam nawilżający do twarzy i ciała Cetaphil (recenzja);
- żel myjący do skóry trądzikowej Pharmaceris;
- woda termalna z La Roche-Posay;
- tonik zwężający pory i przeciwdziałająy ich zatykaniu Effaclar z La Roche-Posay;
- krem eliminujący zmiany trądzikowe Effaclar Duo z La Roche-Posay.

Recenzje pozostałych produktów pojawią się wkrótce. Jak dotychczas taka pielęgnacja dobrze wpływa na moją cerę. Wszystkie specyfiki są bardzo wydajne poza dwufazowym płynem Ziaja oraz wodą termalną...


Biorąc pod uwagę zbliżające się urodziny mojej mamy, chciałam podzielić się z Wami tym, co udało mi się dla Niej kupić. A są to:
1. ERBORISTICA z serii Olio di argan - mus pod prysznic z olejkiem arganowym (200 ml, 30 zł)
2. ERBORISTICA z serii Olio di argan - mydło roślinne do twarzy i ciała z olejkiem arganowym (125 g, 15 zł)
3. Yankee Candle - red velvet (velours de vanille) - 411 g, 70 zł
4. Zwyczajna okrągła tortownica ;D

Przyznam, że z produktami Erboristica nie miałam wcześniej do czynienia. Nie słyszałam też nic na ich temat. Zapytam mamę o jej wrażenia po przetestowaniu. Tymczasem zapraszam na stronę polskiego dystrybutora tej marki - www.madstudio.pl
O fenomenie Yabkee Candle chyba każdy słyszał także nie będę się na ten temat rozpisywać.
Mam nadzieję, że mamie prezenty przypadną do gustu ;D


A jak wygląda Wasza codzienna pielęgnacja twarzy? Czy łatwo przychodzi Wam wymyślać koncepcje na nowe prezenty dla najbliższych? Co im najczęściej kupujecie?

Buziaki:*

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Powrót

Cześć Piękne!

Trochę mnie tu nie było z uwagi na sesję, ale korzystając z chwili oddechu między egzaminami, postanowiłam powrócić i zaglądać do Was w miarę regularnie. Z czasem postaram się także nadrobić zaległości w komentarzach. A zatem WITAJCIE!

Pierwszą rzeczą, jaką pragnę się z Wami podzielić to wyeliminowanie problemu wyprysków. Przez miniony okres miałam okazję w miarę dokładnie poobserwować swoją skórę. Przyznam, że ani wizyta u ostatniego dermatologa ani zalecone przez niego preparaty, o których pisałam wcześniej (relacja) nie przyniosły spodziewanych rezultatów. Zaniechałam kolejnych wizyt i znów postanowiłam liczyć na siebie.
Obecnie nie tworzą mi się żadne nowe zmiany od przeszło 3 tygodni. Ani śladu ropnych cyst, stanów zapalnych itp. Co było ich przyczyną? Podejrzewam o to czekoladę. Wyeliminowałam ją zupełnie ze swojego jadłospisu i ku mojemu zaskoczeniu skóra jest w świetnym stanie. Pomijam oczywiście widoczne blizny, które pozostały po licznych trądzikowych perturbacjach, ale grunt, że nie tworzą się nowe zmiany. Jednak cały czas gruntownie obserwuję swoją cerę. Mam nadzieję, że unikanie czekolady stanie się skuteczną receptą na walkę z moim trądzikiem. W moim przypadku sprawdziło się powiedzenie - jesteś tym, co jesz. Na bieżąco będę zdawać relację w jakiej kondycji jest moja buźka. Dotychczas jest super!

Jeśli tak dobry stan utrzyma się dłużej, zacznę odkładać pieniądze na zabieg laserem, który pomoże mi zwalczyć głębokie i rozległe blizny. Niestety taka zabawa nie jest tania, a zabiegi trzeba robić seriami. Jestem jednak dobrej myśli oraz pełna optymizmu :)

Żałuję, że nie mogłam śledzić Waszych poczynań blogowych, ale tak jak już wspomniałam - postaram się to nadrobić. Jesteście cudownymi blogerkami i uwielbiam czytać Wasze posty. Szczególne podziękowania dla czarnej_kawy za wiele ciepłych słów. 

Całuję! :*

sobota, 11 maja 2013

Mój trądzik - mój problem

Jakiś miesiąc temu pisałam Wam o wizycie u nowego dermatologa, a właściwie pani dermatolog. Po miesięcznej kuracji zaleconymi specyfikami przychodzi czas na refleksję i kolejną wizytę. Oto jak wyglądało moje leczenie trądziku w tym miesiącu:

Dalacin T stosowany był przeze mnie praktycznie codziennie rano na miejsca chorobowo zmienione. Nie był tak agresywny jak przypuszczałam. Musiałam go nakładać na krem nawilżający.

Epiduo używałam co drugi dzień na noc. Z uwagi na to, że trądzik pojawia mi się praktycznie na całej twarzy tj. policzki i broda, stosowałam ten preparat na całe te powierzchnie. 

Oba produkty zadziałały bardzo agresywnie - czerwona skóra jakby została potraktowana laserem a w dodatku maksymalnie wysuszona. Twarz piekła mnie nawet przy nakładaniu kremu nawilżającego. Zrobiłam parę dni przerwy, ale nie zaprzestałam stosowania. Potem nakładałam oba preparaty punktowo. Niestety takie skutki uboczne są zrozumiałą sprawą przy leczeniu trądziku.

Natomiast doustnie pani dermatolog przepisała mi Zinnat. Łykałam go przez 10 dni. Ma on dosyć szerokie spektrum działania i nie jest metabolizowany przez wątrobę dlatego mogłam go wziąć (konsultowałam się oczywiście w tej sprawie z moim lekarzem prowadzącym z hepatologii). 

Zinnat to antybiotyk skuteczny na bardo wiele bakterii. To antybiotyk z grupy cefalosporyn, tak samo jak cipronex. Jedna z pierwszych cefalosporyn, jaka była dostępna na rynku. Skuteczny przy zakażeniach górnych i dolnych gór oddechowych. Także skuteczny przy zakażeniach dróg moczowych. - (źródło)


Niestety nie widzę poprawy. Ropne, podskórne cysty nadal powstają a kondycja skóry się nie poprawiła. W środę jestem umówiona na kolejną wizytę. Zobaczymy co tym razem wymyśli pani dermatolog…


czwartek, 4 kwietnia 2013

Zmiana dermatologa i nowe pomysły

Na początku pragnę podziękować wszystkim osobom, które obdarzyły mnie słowami otuchy, wsparcia i dopingu w mojej walce z trądzikiem. Dziękuję za wszelkie rady i wyrazy poparcia dla moich działań. Wierzcie mi, że jest to dla mnie bardzo cenne. DZIĘKUJĘ!

Chyba jednym z najważniejszych kroków podjętych przeze mnie w dalszej walce była decyzja o zmianie dermatologa. Dzisiaj rano zadzwoniłam do jednego z wyszukanych wcześniej w internecie dobrych dermatologów. Ku mojemu zaskoczeniu w tym samym dniu był wolny termin. Korzystając z okazji umówiłam się na wizytę do pani dr hab. n. med. Elżbiety Kowalskiej-Olędzkiej w Centrum Medycznym Dermiq w Warszawie. 

Na wizycie pani doktor wypytała o moją chorobę pierwotną. Opowiedziałam wszystko w szczegółach wręczając swoją historię choroby. Mówiłam o stosowanych wcześniej preparatach, zabiegach kosmetycznych. Pani doktor wysłuchała mnie z uwagą a potem przyznała, że nie jestem typowym przypadkiem. Gdyby na moim miejscu zgłosiła się zdrowa osoba, pani doktor przepisałaby od razu najsilniejszy antybiotyk. Niestety, większość antybiotyków jest metabolizowanych przez wątrobę, co w moim przypadku nie może mieć miejsca. Poza tym, po mojej wypowiedzi o codziennej pielęgnacji skóry i zabiegach, które podejmuję, pani doktor oświadczyła, że:
- wybrane przeze mnie kosmetyki do pielęgnacji z La Roche-Posay są jak najbardziej odpowiednie;
- używanie Cetaphilu do nawilżania cery jest właściwe;
- zaniechanie zabiegów kosmetycznych (w tym oczyszczania) jest prawidłowe, ponieważ w sytuacji aktywnych stanów zapalnych i tak nasilonego trądziku WSZELKIE zabiegi kosmetyczne są niewskazane;
- stosowanie przeze mnie co jakiś czas okładów z sody oczyszczonej i smarowanie twarzy maścią ichtiolową jest pomocne;
- zastosowanie żelu Benzacne jest uzasadnione i podczas kuracji na pewno będziemy również z niego korzystać;
- zrobienie wymazu ze zmian trądzikowych było jak najbardziej wskazane w moim przypadku aby wykluczyć np. ewentualne gronkowce;

Pani doktor stwierdziła, że sporo wiem. Ale to nic dziwnego jak ma się taki problem od tak długiego czasu...  W każdym razie leczenie powszechnie stosowanymi i typowymi antybiotykami doustnymi na trądzik jest wykluczone. Jednak zdecydowała się na zastosowanie u mnie Zinnatu, gdzie substancją czynną jest cefuroxime axetil, która jest wchłaniana w przewodzie pokarmowym. Jest to antybiotyk doustny o szerokim spektrum działania. Zdrowej osobie pani doktor przepisałaby go na kurację 2-3 miesięczną natomiast ja mam łykać tabletki przez 2 tygodnie. Pani doktor przyznała, że jest to jeden ze słabszych antybiotyków stosowanych przy kuracji przeciwtrądzikowej. Niekoniecznie zadziała. Osłonowo dostałam Enterol. 
Zewnętrznie pani doktor zleciła stosowanie Dalacinu T rano a wieczorem (co drugi dzień) Epiduo na krem nawilżający bardzo cienką warstwę. Zgłosić mam się po miesiącu z aktualnymi wynikami badań, w tym przede wszystkim poziomem transaminaz (ASPAT,ALAT). Pani doktor zapewniła mnie, że gdy coś się działo mogę po prostu przyjść do gabinetu bez zapisu i ona zawsze mnie przyjmie.

Za konsultację zapłaciłam 150 zł. A jak moje odczucia? Myślę, że pani doktor zna się na rzeczy. Była miła i kompetentna. Odpowiadała na wszystkie moje pytania. Jednak boję się, że Zinnat może okazać się zbyt słaby na mój trądzik. W każdym razie nie zamierzam go kupić zanim nie skonsultuję się z moją prowadzącą panią doktor z hepatologii. Zobaczymy co na to specjaliści od wątroby... Czy będzie tak jak w przypadku moich pytań apropos kuracji Izotekiem? Wówczas dostałam odpowiedź, że gra nie jest warta świeczki, bo funkcje wątroby mogą się diametralnie i momentalnie pogorszyć podczas stosowania Izoteku, a że jest to lek rozpuszczalny w tłuszczach, to w razie zapaści organizmu nie będzie można go wypłukać w ogóle z organizmu.  

Jutro dzwonię dopytać się kiedy moja pani doktor ma dyżur w szpitalu...


środa, 3 kwietnia 2013

Walka z trądzikiem wciąż aktualna

Wobec licznych niepowodzeń w temacie walki z trądzikiem przez ostatnie 7 lat, postanawiam wziąć sprawy w swoje ręce i podjąć własną walkę. Dotychczas chodziłam na zabiegi oczyszczania, złuszczania kwasami. Poddawałam się kuracji przy użyciu lampy ze światłem LED. Namiętnie używałam takich preparatów jak Izotrex i Izotrexin, Duac, Locacid... Teraz czas na zmiany. 

Krok 1:
Udałam się do laboratorium i zrobiłam wymaz z trądziku. Koszt takiego badania to około 80 zł. Na wynik czeka się do 10 dni. A oto wynik badania:


"U pacjentów chorych na trądzik dochodzi do nadmiernego namnażania się bakterii (Propionibacterium acnes-odgrywającego główną rolę w powstawaniu trądzika) normalnie występujących na powierzchni zdrowej skóry. Bakteria ta wydziela różnego rodzaju substancje podrażniające do tkanek otaczających, niszczy ściany gruczołow łojowych, w rezultacie treść zaskórników wydostaje się i wywołuje reakcję na ciało obce oraz nasila proces zapalny. Pojawiają się zaczerwienione, bolesne zmiany skórne." - źródło

Krok 2:
W aptece zakupiłam żel Benzacne w wyższym stężeniu 10%. Jest to preparat przeciwtrądzikowy o właściwościach utleniających. Działa przeciwbakteryjnie, keratolitycznie, pobudzająco na procesy ziarninowania i syntezę kolagenu. Tlen uwolniony z nadtlenku benzoilu hamuje rozwój beztlenowych bakterii Propionibacterium acnes, uważanych za jedną z przyczyn trądziku pospolitego. Preparat w wyniku działania przeciwbakteryjnego i keratolitycznego zmniejsza liczbę zaskórników oraz stan zapalny. Poprawia zaopatrzenie tkanek w tlen. Łatwo przenika do warstwy rogowej naskórka, gdzie jest metabolizowany w keratynocytach i wydalany z moczem.
Za żel zapłaciłam 11,70 zł. Stosuję go raz dziennie. Ważne jest, aby pamiętać o systematycznym nawilżaniu twarzy podczas kuracji. Do tego celu używam Cetaphilu (recenzja).


Krok 3: 
Zaprzestaję chodzić do kosmetyczki na oczyszczanie twarzy. W ciągu tych 7 lat, zabieg manualnego oczyszczania średnio mi pomagał. Tak naprawdę po 1-2 dniach już tworzyły się nowe zaskórniki i ropne krosty. Pomyślałam, że skoro dotychczas nie było dzięki temu poprawy to spróbuję czegoś diametralnie innego. Skupiam się na leczeniu skóry. Poza tym sporo czytałam o tym, że oczyszczanie manualne nie jest wskazane w przypadku tak ostrego trądziku.

Krok 4:
Używam tylko i wyłącznie preparatów aptecznych do pielęgnacji skóry. Zakupiłam serię kosmetyków z La Roche-Posay: żel Effaclar Duo (50 zł), tonik Effaclar (62 zł) oraz wodę termalną (25 zł).


Krok 5:
Zmieniam dermatologa. Umówię się na wizyty do dwóch specjalistów. Zabieram ze sobą wyniki z wymazu z trądziku oraz moje badania i historię choroby dotyczącą wątroby. Zobaczymy co inni, mądrzejsi ode mnie mają do powiedzenia. Antybiotyki doustne nie wchodzą w grę, ale może jakieś inne specyfiki, szczepionka? Tonący brzytwy się chwyta...

poniedziałek, 11 marca 2013

Maść ichtiolowa i okłady z sody oczyszczonej

Zmiany trądzikowe, tj. zaskórniki, ropne cysty i inne krwawe wulkany to temat bardzo mi bliski. Podczas wieloletniej walki z pryszczami miałam okazję przetestować wiele środków i kuracji przeciwtrądzikowych. Dziś chciałam polecić Wam stosowanie maści ichtiolowej. Jest to stary, sprawdzony sposób. W sytuacji, gdy widzę, że pod skórą zaczyna tworzyć się nowy niechciany towarzysz - w to miejsce aplikuję na noc grubą warstwę wspomnianej maści. Z jej pomocą szybciej dochodzi do otwarcia się zmiany i wydobycia się z niej krwi i ropy, co przyśpiesza gojenie. Pryszcze po prostu łatwo same pękają. Pozwala to uniknąć bólu związanego z ich wyciskaniem w gabinecie kosmetycznym i pozbawia nas nawyku grzebania sobie przy twarzy. Po tym jak pryszcz pęknie, przemywam go lekko wodą utlenioną i po sprawie. Jeśli zmiana dopiero zaczyna się tworzyć, nakładam maść przez kolejne dwie, trzy noce. Kiedyś takie duże ropne krosty potrafiły goić mi się nawet 3-4 tygodnie - pękały, potem znowu nabrzmiewały... Maść ichtiolowa spełnia swoje zadanie w 100%. Jest dla mnie prawdziwym kołem ratunkowym. Należy jednak uważać aby nie nakładać jej w okolice oczu i ust, bo wrażliwe miejsca może podrażnić (mi maść "przeżarła" kącik ust i później było to bolesne). Produkt należy nakładać punktowo na zmienione chorobowo miejsca. 



Maść jest dostępna w każdej aptece. Za jedną tubkę, gdzie znajduje się 20g produktu zapłaciłam 2,50 zł.

Dla lepszego efektu oczyszczenia i uspokojenia cery zaleca się także stosowanie okładów z sody oczyszczonej. Sodę trzeba rozpuścić w letniej wodzie i za pomocą jałowych gazików robić sobie okłady na twarz. Soda ma również właściwości oczyszczające także potrafi "wyciągnąć" ropne krostki na wierzch. Nie kupujcie jednak sody oczyszczonej w sklepie spożywczym. Najlepiej zaopatrzyć się w ten produkt w aptece. Po 20-sto minutowym zabiegu widać, że skóra jest wyciszona i lekko napięta.