Witajcie Kochane!
Wybaczcie, że ostatnio rzadko pojawiam się na Waszych blogach. Nie dodaję również postów tak często jakbym chciała. Niestety obecnie nie mam czasu na rzetelne prowadzenie bloga dlatego jestem zmuszona go zawiesić do końca czerwca z uwagi na sesję egzaminacyjną i dużą ilość nauki. Mam nadzieję, że odwiedzicie mnie znów po moim powrocie. Ja wówczas na pewno nadrobię wszelkie zaległości na Waszych blogach i przypomnę Wam o sobie;) Przepraszam i dziękuję za wszystkie dotychczasowe odwiedziny oraz komentarze.
Pozdrawiam Was gorąco! :*
sobota, 25 maja 2013
niedziela, 19 maja 2013
Mąka ziemniaczana jako puder transparentny
Cera trądzikowa jest, jak wiadomo, bardzo wymagająca i trudna w pielęgnacji. Często tłusta, problematyczna - staje się dużym kłopotem dla wielu kobiet. Jako posiadaczka takiej właśnie cery, miałam liczne perturbacje w związku z utrzymaniem twarzy w ryzach. Moim największym kłopotem oprócz wyprysków było błyszczenie skóry. Żaden makijaż nie będzie się dobrze prezentować jeśli twarz świeci się jakby nasmarowana została olejem. Testowałam liczne kremy, podkłady i pudry o właściwościach matujących. Wiadomym jest, iż tłusta cera wymaga dużej dawki nawilżenia. Dbam o to w codziennej pielęgnacji jednak, gdy decyduję się na makijaż w ciągu dnia, wówczas moim priorytetem jest to, aby był on matowy. Taki efekt zapewnia mi mąka ziemniaczana zakupiona w zwykłym sklepie spożywczym.
Sporo dobrego czytałam na temat zastosowania skrobi ziemniaczanej jako pudru dlatego postanowiłam sama ją przetestować i przekonać się na własnej skórze. Testem była miniona majówka. Na wyjazd zaopatrzyłam się w słoiczek, do którego przesypałam niewielką ilość mąki ziemniaczanej. Asekuracyjnie zaprałam ze sobą także puder matujący z Kryolana. Jednak jak wielkie było moje zdziwienie, gdy makijaż wykonany o 11 i utrwalony skrobią utrzymał mat do godziny 22! Zero błysku! Kontrolnie co jakiś czas zerkałam oczywiście w lusterko, ale nic nie wymagało przypudrowania i zmatowienia. Mąka ziemniaczana stała się moim ulubionym transparentnym pudrem, którego używam do dzisiaj.
WAŻNE - mąka ziemniaczana:
- nie wchodzi w reakcje z filtrami,
- nie pozostawia białej warstwy na twarzy (oczywiście trzeba delikatnie nałożyć produkt zwykłym, dużym pędzlem do pudru zbyt dużą ilość łatwo rozetrzeć lub strzepać lekko czystym pędzlem),- w połączeniu z dobrze zmielonym cynamonem możemy uzyskać bronzer,
- nie zatyka porów,
- nie podrażnia skóry,
- jest naturalna i drobno zmielona,
- wygładza skórę,
- jest bardzo tania i wydajna.
Swoją mąkę przechowuję w plastikowym pudełku docelowo przeznaczonym do przechowywania żywności. Mam trzy takie pojemniki i we wszystkich trzymam swoje kosmetyki. Jedno stało się idealnym miejscem na przesypanie skrobi. Dzięki hermetycznemu zamknięciu produkt nie zanieczyszcza się i jest wygodny w użyciu.
sobota, 11 maja 2013
Mój trądzik - mój problem
Jakiś miesiąc temu pisałam Wam o wizycie u nowego dermatologa, a właściwie pani dermatolog. Po miesięcznej kuracji zaleconymi specyfikami przychodzi czas na refleksję i kolejną wizytę. Oto jak wyglądało moje leczenie trądziku w tym miesiącu:
Dalacin T stosowany był przeze mnie praktycznie codziennie rano na miejsca chorobowo zmienione. Nie był tak agresywny jak przypuszczałam. Musiałam go nakładać na krem nawilżający.
Epiduo używałam co drugi dzień na noc. Z uwagi na to, że trądzik pojawia mi się praktycznie na całej twarzy tj. policzki i broda, stosowałam ten preparat na całe te powierzchnie.
Oba produkty zadziałały bardzo agresywnie - czerwona skóra jakby została potraktowana laserem a w dodatku maksymalnie wysuszona. Twarz piekła mnie nawet przy nakładaniu kremu nawilżającego. Zrobiłam parę dni przerwy, ale nie zaprzestałam stosowania. Potem nakładałam oba preparaty punktowo. Niestety takie skutki uboczne są zrozumiałą sprawą przy leczeniu trądziku.
Natomiast doustnie pani dermatolog przepisała mi Zinnat. Łykałam go przez 10 dni. Ma on dosyć szerokie spektrum działania i nie jest metabolizowany przez wątrobę dlatego mogłam go wziąć (konsultowałam się oczywiście w tej sprawie z moim lekarzem prowadzącym z hepatologii).
Zinnat to antybiotyk skuteczny na bardo wiele bakterii. To antybiotyk z grupy cefalosporyn, tak samo jak cipronex. Jedna z pierwszych cefalosporyn, jaka była dostępna na rynku. Skuteczny przy zakażeniach górnych i dolnych gór oddechowych. Także skuteczny przy zakażeniach dróg moczowych. - (źródło)
Dalacin T stosowany był przeze mnie praktycznie codziennie rano na miejsca chorobowo zmienione. Nie był tak agresywny jak przypuszczałam. Musiałam go nakładać na krem nawilżający.
Epiduo używałam co drugi dzień na noc. Z uwagi na to, że trądzik pojawia mi się praktycznie na całej twarzy tj. policzki i broda, stosowałam ten preparat na całe te powierzchnie.
Oba produkty zadziałały bardzo agresywnie - czerwona skóra jakby została potraktowana laserem a w dodatku maksymalnie wysuszona. Twarz piekła mnie nawet przy nakładaniu kremu nawilżającego. Zrobiłam parę dni przerwy, ale nie zaprzestałam stosowania. Potem nakładałam oba preparaty punktowo. Niestety takie skutki uboczne są zrozumiałą sprawą przy leczeniu trądziku.
Natomiast doustnie pani dermatolog przepisała mi Zinnat. Łykałam go przez 10 dni. Ma on dosyć szerokie spektrum działania i nie jest metabolizowany przez wątrobę dlatego mogłam go wziąć (konsultowałam się oczywiście w tej sprawie z moim lekarzem prowadzącym z hepatologii).
Zinnat to antybiotyk skuteczny na bardo wiele bakterii. To antybiotyk z grupy cefalosporyn, tak samo jak cipronex. Jedna z pierwszych cefalosporyn, jaka była dostępna na rynku. Skuteczny przy zakażeniach górnych i dolnych gór oddechowych. Także skuteczny przy zakażeniach dróg moczowych. - (źródło)
Niestety nie widzę poprawy. Ropne, podskórne cysty nadal
powstają a kondycja skóry się nie poprawiła. W środę jestem umówiona na kolejną
wizytę. Zobaczymy co tym razem wymyśli pani dermatolog…
piątek, 10 maja 2013
Żel pod prysznic Radox Soothe (wanilia i imbir)
Po wątpliwej przyjemności kąpieli z użyciem płynu Isana (recenzja) przyszedł czas na nowy zakup. Podczas zakupów w Kauflandzie wpadł mi w ręce produkt firmy Radox, z którym wcześniej nie miałam do czynienia. Byłam niezwykle zaskoczona, gdy podczas wieczornego prysznica odkryłam jak fantastyczny jest to żel.
Ale po kolei...
Cena: za 250 ml zapłacimy około 7 zł (w promocji w Tesco był dostępny za 5 zł), za 500 ml zapłacimy już około 11 zł, ale myślę, że cena w stosunku do ilości jest i tak świetna.
Zapach: ja wybrałam wanilię i imbir ponieważ lubię takie połączenia. Zapach mnie nie drażni po dłuższym użytkowaniu. Wciąż używam go z wielką przyjemnością. Dostępne są jeszcze inne wersje zapachowe - Radox Relax - lawenda i lilia wodna oraz Radox Eastern Spirit - kwiatu lotosu i płatki pomarańczy.
Konsystencja: kremowa, nie lejąca - taka jaką lubię. Dobrze się pieni i jest wydajna.
Opakowanie: wygodne z zamknięciem na "klik".
Właściwości: pięknie pachnie choć zapach długo się nie utrzymuje na skórze; fajnie nawilża; nie podrażnia; nie uczula.
Skład:
Miałyście? Ja go bardzo polubiłam i na pewno kupię ponownie :)
poniedziałek, 6 maja 2013
Weekend majowy w Kołobrzegu
Witajcie!
Od 1 do 5 maja przebywałam z moim P. w Kołobrzegu. Niestety nie miałam czasu na odwiedzanie i komentowanie Waszych blogów za co przepraszam. W najbliższych dniach postaram się narobić zaległości oraz wchodzić na Wasze blogi regularnie. Jednak z uwagi na zbliżającą się sesję egzaminacyjną na studiach, proszę jednocześnie o zrozumienie jeśli nie będę gościem u Was przez dłuższy czas.
Majówka nad morzem okazała się strzałem w dziesiątkę. Słońce towarzyszyło nam praktycznie przez cały pobyt, podczas gdy w pozostałych częściach Polski opady były dość częstym zjawiskiem. Dzięki wspaniałej pogodzie udało nam się skorzystać z wielu atrakcji i należycie wypocząć. A oto mój mix zdjęć z wyjazdu ;)
A jak wyglądał Wasz weekend majowy?
Pozdrawiam gorąco! :*
Od 1 do 5 maja przebywałam z moim P. w Kołobrzegu. Niestety nie miałam czasu na odwiedzanie i komentowanie Waszych blogów za co przepraszam. W najbliższych dniach postaram się narobić zaległości oraz wchodzić na Wasze blogi regularnie. Jednak z uwagi na zbliżającą się sesję egzaminacyjną na studiach, proszę jednocześnie o zrozumienie jeśli nie będę gościem u Was przez dłuższy czas.
Majówka nad morzem okazała się strzałem w dziesiątkę. Słońce towarzyszyło nam praktycznie przez cały pobyt, podczas gdy w pozostałych częściach Polski opady były dość częstym zjawiskiem. Dzięki wspaniałej pogodzie udało nam się skorzystać z wielu atrakcji i należycie wypocząć. A oto mój mix zdjęć z wyjazdu ;)
A jak wyglądał Wasz weekend majowy?
Pozdrawiam gorąco! :*
poniedziałek, 29 kwietnia 2013
Maska Wella ProSeries Repair Treatment
Jako że maski stały się nieodłącznym elementem pielęgnacji moich włosów, ostatnio pokusiłam się o przetestowanie produktu z firmy Wella - ProSeries Repair Treatment do włosów suchych i zniszczonych.
SPOSÓB UŻYCIA
Nanieś na umyte, wilgotne włosy. Wmasuj od nasady aż po końce i pozostaw na 1 min. Następnie obficie spłucz. Używaj 1-3 razy w tygodniu.
OPAKOWANIE, KONSYSTENCJA, ZAPACH
Opakowanie niczym nie różni się od innych tego rodzaju masek - okrągłe, o pojemności 200 ml z zakręcanym wieczkiem. Według mnie dosyć wygodne przy użytkowaniu. Wewnątrz znajduje się dosyć wodnisty produkt o białym zabarwieniu. Zapach jest delikatny i przyjemny jednak nie utrzymuje się długo na włosach. Po wieczornym umyciu włosów, rano już jest niewyczuwalny. Konsystencja mnie zaskoczyła - sądziłam, że będzie bardziej gęsta. Bardzo podobała mi się formuła maski L'Oreal Expert - Absolut Repair Cellular (recenzja), która była wręcz budyniowa. Wella zaproponowała bardziej rzadką konsystencję, co sprawia, że maska staje się mniej wydajna.
DZIAŁANIE, WŁAŚCIWOŚCI
Maska sprawia, że włosy stają się bardziej gładkie i miękkie. Zdecydowanie ułatwia rozczesywanie. Włosy są przyjemne w dotyku, śliskie oraz lśniące. Nie zauważyłam jednak, aby ten produkt odbudował czy też nawilżył. Na pewno nie jest to intensywna regeneracja włosów, o której możemy przeczytać na opakowaniu. Maska spełnia swoje podstawowe zadania. Nie obciąża, nie powoduje nadmiernego przetłuszczania się włosów; są one wygładzone, mają zdrowy połysk. Powszechne opinie o tym produkcie są pozytywne.
SKŁAD
Nie widać nic nadzwyczajnego czy urzekającego - raczej typowe substancje oczyszczające i nawilżające. Silikony chronią włosy, wygładzają je oraz nadają im blask. Na końcu konserwanty, substancje zapachowe. Brak jest składników, które miałyby odpowiadać za intensywną odbudowę struktury włosa. Przeważają substancje zmiękczające i wygładzające.
CENA, DOSTĘPNOŚĆ
Maska dostępna jest w większości drogerii w tym przede wszystkim w Rossmannie. Za 200 ml produktu zapłacimy około 15 zł.
Miałyście? Ja testuję jeszcze szampon z tej serii. Recenzja niebawem.
niedziela, 28 kwietnia 2013
TAG "O mnie" + mój french
Niedawno zostałam
nominowana po raz kolejny do Liebster Blog – tym razem przez Żanetę (http://cytruska87.blogspot.com/).
Dziękuję Ci Kochana:* Z uwagi na to, że parę dni temu również brałam udział w
tej zabawie, nie będę wymyślać swoich pytań i ponownie nominować innych.
Ograniczę się jedynie do odpowiedzi na zadane mi pytania.
Miłej końcówki weekendu. Buziaki:*
1. W jakim stylu się ubierasz?
Elegancko? – to chyba pojęcie względne. W każdym razie mój
mężczyzna woli jak jestem ubrana bardzo kobieco niż sportowo ;p Zazwyczaj kolorowa
bluzeczka, żakiet, jeansy oraz buty na obcasie.
2. Czy masz/ miałaś jakieś zwierzątko? Opowiedz o nim.
2. Czy masz/ miałaś jakieś zwierzątko? Opowiedz o nim.
Gdy byłam mała miałam myszki, królika i kota. Potem były już
same psy – na początku Doberman (Sara), potem trzy Owczarki Niemieckie (Exa,
Nubir, Rufus), po drodze jakieś kundelki, Rottweiler (Nala), Husky (Luka) i
obecnie pozostał mi jeden piesek Labrador (Madi).
3. Twoja kulinarna specjalność.
3. Twoja kulinarna specjalność.
Mój chłopak mówi, że
jajecznica ;p
4. Morze czy góry?
4. Morze czy góry?
Morze
5. W razie kryzysu: sama czy z przyjaciółką?
5. W razie kryzysu: sama czy z przyjaciółką?
Sama
6. Najfajniejszy prezent jaki dostałaś?
6. Najfajniejszy prezent jaki dostałaś?
Już kiedyś
odpowiadałam na to pytanie. W każdym razie najfajniejszym prezentem był
samochód;D Poza tym prezenty od mojego P. :* – bilet na noc kabaretów, gdzie
występował mój ulubiony kabaret Limo; romantyczny wyjazd do Mrągowa z
wykupionym hotelowym pakietem „dla dwojga”…
7. Co zawsze poprawia Ci humor?
7. Co zawsze poprawia Ci humor?
Kawa, mój chłopak,
zakupy i weekendowe wypady.
8. Twoje 3 kosmetyki, które zabrałabyś na wakacje.
8. Twoje 3 kosmetyki, które zabrałabyś na wakacje.
Podkład, puder i
eyeliner.
9. Co robisz w długi majowy weekend?
9. Co robisz w długi majowy weekend?
Jadę z moim
mężczyzną nad nasze polskie morze do Kołobrzegu.
10. Wymarzona praca.
10. Wymarzona praca.
Tłumacz przysięgły
11. Miejsce za którym tęsknisz.
11. Miejsce za którym tęsknisz.
Gdziekolwiek jestem
tęsknię za domem. Gdy jestem w domu tęsknię za każdym miejscem, w którym jest beze
mnie mój P. :*
Pragnę Wam również pokazać, co mam aktualnie na pazurkach. Oto moja wersja frencha, którą bardzo lubię sobie zmalowywać;p
Użyte
produkty:
- lakier Golden Rose z serii Classics glamour nr 123
- lakier Golden Rose (care+strong) nr 104
- utwardzacz do lakieru Golden Rose top coat for crystal color
- lakier Golden Rose z serii Classics glamour nr 123
- lakier Golden Rose (care+strong) nr 104
- utwardzacz do lakieru Golden Rose top coat for crystal color
Miłej końcówki weekendu. Buziaki:*
Płatki kosmetyczne - co i jak?
Wszystkie poniższe informacje i uwagi uzyskałam dzięki
konsultacji z operatorem maszyny do produkcji artykułów higienicznych – płatków
kosmetycznych Optima WR-2000. Bardzo zaciekawiły mnie tajniki produkcji tych codziennie używanych przez miliony kobiet produktów. Oto czego udało mi się dowiedzieć...
Wszystkie płatki kosmetyczne zapakowane są w identyczne
torebki. Różnią się one tylko nadrukiem i wersją matową lub z połyskiem. Przy
zakupie płatków kosmetycznych warto zwrócić uwagę na zgrzew tj. zamknięcie
torebki. Data produkcji jest względna ponieważ przy produkcji jednym
kliknięciem myszy można zmienić termin przydatności. Bardzo często dochodzi w
tym względzie do oszustw.
Najlepsze są takie płatki, które się nie rozdwajają. A czemu
tak się dzieje? Ponieważ w ich składzie jest bardzo dużo wykrojów (odpadów z
poprzedniej produkcji płatków i innych brionów). Na niektórych płatkach
widoczny jest szew na brzegu każdej pojedynczej sztuki. Niestety jest to tylko
chwyt marketingowy, który tak naprawdę nic nie daje. Nie ma to wpływu na
trwałość płatków, na ich rozdwajanie się.
Płatki nie zawierają prawdziwej bawełny. Każdy z nich wyprodukowany
jest ze składników będących pochodnymi bawełny (briony). Płatki są igłowane technologicznie, co wpływa
na ich wydajność przy użytkowaniu.
Jeśli spotkacie się z płatkami, na których wytłoczony jest
napis to wiedzcie, że jest lepszy pod tym względem, że się nie rozdwaja. Należy
jednak pamiętać, że ten proces wymaga ingerencji ludzkich dłoni. Dużą zaletą
jest to, iż płatki przechodzą wówczas obróbkę cieplną i są ściskane paroma
atmosferami przez tzw. calander. W oparciu o taką technologię produkowane są
płatki z Biedronki Carea. Są one najlepszymi płatkami kosmetycznymi dostępnymi
na rynku razem z produktami Cleanica.
Kontrola jakości w płatkach Cleanic i Carea jest jedną z
najbardziej restrykcyjnych i dokładnych kontroli jakości oraz surowców. Żadnej
firmie nie opłacałoby się odchodzić od normy i zaniżać jakości wspomnianych
płatków. Zarówno jedne jak i drugie produkowane są z najlepszych surowców. Przeciwieństwem
są płatki Ola, które wykonane są chyba z najgorszej jakości materiałów.
Ciekawym jest, iż wszelkie płatki zaopatrzone symbolem aloesu lub innych substancji, którymi są teoretycznie nasączone również stanowią istotny chwyt marketingowy. W praktyce nigdy nie jest tak, że każdy płatek zawiera w sobie wyciągi z danych substancji. Tuż przed zapakowaniem, maszyna zwilża delikatnie jedynie brzeg kolumny płatków, które zaraz są wtłaczane do torebki. Po zamknięciu zapach ma wypełnić całe opakowanie. To tak jakbyśmy zwilżyli palec w danym olejku zapachowym i układając płatki w kolumnę, przeciągnęli palec wzdłuż jej linii brzegowej - od dołu do góry tylko jeden raz. Zapach w torebce pozostanie i na tym to właśnie ma polegać...
sobota, 27 kwietnia 2013
Isana - kremowy żel pod prysznic (kwiat pomarańczy i jogurt)
Oto on - tani kosmetyk zaoferowany przez sieć sklepów Rossmann, Isana kremowy żel pod prysznic. Prezentowana przeze mnie wersja ma przypominać nam kwiat pomarańczy i jogurt.
Zapach jest taki jak w opisie jednak jest on bardzo krótkotrwały. Podczas kąpieli dosyć słabo wyczuwalny, nie mówiąc już o jakimkolwiek utrzymaniu się zapachu na skórze.
Konsystencja według mnie okazała się zbyt rzadka. Bardzo łatwo przelewała się przez palce wskutek czego sporo produktu się zmarnowało. Poza tym taka formuła nie ułatwiła mi aplikacji żelu na skórę. Praktycznie się nie pienił.
Opakowanie bardzo mi odpowiadało - poręczne, zamykane na "klik", pojemne (300 ml). Nie mam do niego zastrzeżeń.
Cena jest urzekająca, ponieważ za 300 ml żelu płacimy 4 zł. Rewelacja!
Działanie niestety już tak nie olśniewa. Produkt spełnia swoją podstawową funkcję mycia i na tym poprzestaje. Nie nawilża, nie wysusza, nie odżywia skóry, nie regeneruje jej, nie rozbudza zmysłów podczas kąpieli. Mnie nic tu nie urzekło i zużyłam go jako żel do mycia rąk.
Z obietnicą producenta, iż żel zapewnia optymalną pielęgnację wrażliwej skóry oraz, że zawiera łagodny kompleks pielęgnacyjny - nie mogę się zgodzić. Wystarczy popatrzeć na skład, gdzie już na drugiej pozycji figuruje SLES. Żel może podrażnić lub uczulić, ale w dużej mierze składniki są tolerowane przez skórę. Co do pielęgnacji - wątpliwe. Ja nic takiego nie zaobserwowałam podczas stosowania tego produktu. Przyznam, że był całkowicie obojętny - nie zaszkodził i nie wniósł nic dobrego. Taki przeciętniaczek za bardzo niską cenę. Niestety nie podbił mojego serca i raczej go nie kupię chociażby z uwagi na konsystencję, która zupełnie mi nie odpowiadała.
środa, 24 kwietnia 2013
TAG "O mnie" - Liebster Blog
Zostałam nominowana do Liebster Blog przez Gosię (http://gosiamysz.blogspot.com/). Dziękuję za wyróżnienie :*
Oto moje odpowiedzi na zadane pytania:
1.Gdybyś złapała złotą rybkę, o co byś ją poprosiła?
Pewnie to banalne,
ale poprosiłabym ją o zdrowie dla całej mojej rodziny.
2.Kosmetyk bez którego nie możesz żyć?
Podkład
3.Ulubiona piosenka?
Oj, zmienia mi się,
lecz dużym sentymentem darzę piosenkę „Truly, madly, deeply” w wykonaniu
Cascady lub Savage Garden.
4.Najzabawniejsze przeżycie z Tobą w roli głównej?
Dałam się namówić
tacie i siostrze na przejazd kolejką (gąsienicą dla dzieci) w wesołym
miasteczku. Byłam wtedy w wieku gimnazjalnym. Z mojego powodu pracownik kolejki
musiał zatrzymać całą przejażdżkę po niecałych 5 minutach.
5.Kawa czy herbata?
To zależy od
okoliczności, ale częściej kawa z dużą ilością mleka.
6.Osoba, która jest dla Ciebie autorytetem?
Moi rodzice
7.Optymistka czy pesymistka?
Staram się być
optymistką.
8.Gdy byłaś mała, kim chciałaś zostać?
Lekarzem lub
architektem
9.Małe czy duże?
Ale, że co…? ;p
10. Najfajniejszy prezent jaki dostałaś?
Samochód
11.Książka czy film?
Film
A teraz czas na moją inwencję:
1. Co robisz na co dzień?
2. W jaki sposób najlepiej się relaksujesz?
3. Jaki jest dodatek do Twojej codziennej stylizacji bez którego nie możesz się obejść?
4. Gdy jesteś zła, rozdrażniona, sfrustrowana - w jaki sposób najlepiej Cię udobruchać?
5. Jakie jest Twoje najmilsze wspomnienie z dzieciństwa?
6. Jeśli mogłabyś wybrać dla siebie dowolny zawód na świecie to na co byś się zdecydowała?
7. Jaka myśl (cytat, sentencja, przysłowie) często towarzyszy Ci w życiu?
8. Co w innych blogerkach cenisz najbardziej?
9. Czy jest taki element makijażu, pielęgnacji, którego nie lubisz wykonywać?
10. W jakim wieku zaczęłaś się malować?
11. Jakie jest Twoje postanowienie na najbliższy tydzień?
Mam przyjemność nominować:
Całuski :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)















